sobota, 30 maja 2015

Tarta z pieczarkami, kurczakiem curry, oliwkami i szparagami.

Sekretem kruchego spodu tarty jest krótkie zarabianie ciasta, a dobrze wykonany spód to już połowa sukcesu, bo zawsze można wkomponować w niego nasze ulubione składniki i dodatki. Za mną pieczarki „chodziły” już tygodniami do tego stopnia, że wyobrażałam sobie jak je jem… Miałam zachciankę na nocne pieczenie i powstała tarta.

Potrzebujesz (na jedną formę do tarty)

- 250 gramów mąki,

- 150 gramów masła,

- trzy łyżki chłodnej wody,

- 100 gramów pieczarek pokrojonych w plastry,

- 200 gramów kurczaka pokrojonego w kostkę,

- 50 gramów oliwek pokrojonych w plastry,

- ser mozzarella w wiórkach,

- kilka sztuk szparagów,

- curry, kurkuma, sól, pieprz, bazylia,

Mąkę przesiać z solą na stolnicy. Dodać pokrojone w kostkę masło. Zarabiać dłońmi dodając wodę porcjami. Po ulepieniu z ciasta jednolitej kuli wstawić je do lodówki na pół godziny. Formę do tarty posmarować dokładnie masłem i posypać bułką tartą. Po wyjęciu z lodówki ciasto rozwałkować na stolnicy i ostrożnie układać w formie pozostawiając grubsze brzegi. Wstawić na pół godziny do piekarnika z termoobiegiem nastawionym na 180 stopni.

Kurczaka wysmarować oliwą, curry, kurkumą, pieprzem i solą. Podsmażyć około pięć minut wraz z pieczarkami. Następnie układać na spodzie od tarty wraz z oliwkami i szparagami. Całość posypać po wierzchu mozzarellą. Wstawić do piekarnika jeszcze na 20 minut na 150 stopni z termooobiegiem. Nie należy dopuścić do sytuacji, żeby szparagi stały się brązowe lub mięso zbyt przesuszone.

Gotowe! Smacznego!

Szparagowe<3Love

Frittata ze szparagami, rucolą i cebulą dymką.

Moim ulubionym smakiem z dzieciństwa jest… jajecznica… Pamiętam jej zapach z rana, gdy rodzice smażyli ją dla mnie. Był to najlepszy i najskuteczniejszy budzik. Dlatego w leniwe dni nie śpieszę się, jem śniadanie powoli i smażę dużo jajek. Dziś frittata, co z włoskiego znaczy tyle, co smażony. Podobna do omleta, bardzo smaczna. Idealna na śniadanie lub ciepłą kolację.

Potrzebujesz: (na jedną porcję)

- dwa jajka,

- łyżkę stołową mleka,

- jedną cebulę dymkę (część podziemną białą i zieloną),

- garść rucoli,

- ok. 5 szparagów,

- trzy łyżki oliwy do smażenia,

- sól i pieprz do smaku,

Białą część cebuli zeszklić na oliwie, dodać umyte, pokrojone szparagi. Smażyć aż będą miękkie. Jajka roztrzepać w misce, dodać mleko oraz sól i pieprz do smaku. Tak przygotowaną mieszankę wlać na patelnię, równo rozprowadzić. Rucolę i posiekaną zieloną część cebuli umieścić na powierzchni. Smażyć pod przykryciem do całkowitego ścięcia się jajek.

Smacznego!

Szparagowe<3Love

Zielona zupa krem ze szparagów, zielonego groszku i rucoli.

Najlepszą metodą na rozgrzanie się w chłodne, nawet majowe dni jest zupa. Najlepiej z produktów sezonowych, aby czerpać z tego, co natura daje nam najlepszego. Na przełomie maja i czerwca zapraszam więc na zieloną zupę krem ze szparagów, zielonego groszku i rucoli.

Potrzebujesz: (na dwie porcje)

- około 6 do 8 sztuk umytych szparagów,

- 70-100 gramów mrożonego zielonego groszku,

- garść umytych liści rucoli,

- trzy łyżki naturalnego gęstego jogurtu,

- litr bulionu warzywnego,

- sól i pieprz do smaku,

- łyżka oliwy,

Szparagi gotować w osolonej wodzie z oliwą do miękkości, ale tak aby pozostały jędrne (najlepiej al’dente). Przecedzić, ostudzić i odłożyć. Groszek zagotować w bulionie do momentu aż zacznie wypływać na powierzchnię. Odcedzić od bulionu warzywnego (nie wylewać).

Rucolę posiekać, szparagi pokroić na drobniejsze kawałki. Dodać groszek i całość zmiksować na pastę i dokładnie wymieszać. Dodać jogurt do uzyskania jednolitej konsystencji. Stopniowo dodawać do pasty ostudzony bulion cały czas mieszając. Zupę przed podaniem podgotować jeszcze około 2 minuty. Gotowa wegetariańska i smaczna zupa.

Szparagowe<3Love

niedziela, 29 marca 2015

Krewetki tygrysie w pesto bazyliowym z suszonymi pomidorami, czarnymi oliwkami i serem camembert podane z grzankami czosnkowymi.

Złośliwi powiedzą: kolejny raz krewetki w pesto, tylko dodatki zmieniła. Grunt to dystans do siebie, a skoro to mój kawałek internetowej podłogi to proponuję Wam moje ulubione krewetki w pesto bazyliowym z nową propozycją podania. Tak to już jest, ale bloger, nie tylko kulinarny, gromadzi wokół siebie ludzi o podobnych preferencjach dotyczących poruszanej przez niego treści.

Ktoś, kto słucha rocka nie zawędruje na stronę o twórczości Britney Spears (z całym szacunkiem do Brit oczywiście ;). Zatem domyślam się, że piszę właśnie do wielbicieli wszelakich wariacji na temat kuchni włoskiej. Jedną z nich, całkiem udaną i spontaniczną były ostatnio krewetki w pesto bazyliowym z dodatkami. Wraz z nadejściem wiosny przestawiam się na lżejszą kuchnię i ze zdziwieniem zauważam, że sałatką można się najeść!

Potrzebujesz: (na dwie duże lub trzy mniejsze porcje)

- trzy łyżki pesto bazyliowego, przepis TUTAJ,

- słoik suszonych pomidorów,

- około dwie garści czarnych oliwek,

- dwie garści Waszej ulubionej mieszanki sałatkowej (liście roszponki, rucoli itp.),

- 150 gramów sera camembert,

- bagietka pokrojona na kromki,

- trzy łyżki oliwy z oliwek,

- trzy ząbki czosnku,

- sól, pieprz, bazylia suszona,

Krewetki dokładnie umyć, natrzeć pesto i podsmażać na oliwie około 5-7 minut (można także upiec na grillu), dodać suszone pomidory i ponownie podsmażać od czasu do czasu mieszając. Na koniec wrzucić całe oliwki i trzymać na ogniu jeszcze przed około minutę. Mieszankę sałatek ułożyć na talerzu, następnie ułożyć na jej wierzchu zawartość patelni, dołożyć pokrojony ser camembert.

Grzanki najlepiej upiec na grillu elektrycznym lub w piekarniku. W tym celu należy pokroić bagietkę w kromki, a następnie natrzeć mieszanką oliwy, bazylii i przeciśniętego przez praskę czosnku (polecam tę mieszankę zamiast masła). Następnie umieścić na grillu lub w piekarniku i piec do momentu aż będą chrupiące.

Jestem fanką prostej i szybkiej kuchni. Mam nadzieję, że i tym razem nie zawiodłam Waszych oczekiwań w kwestii czasu przygotowania i prostoty bardzo smacznego dania. Udanego tygodnia, życzy jak zawsze Kuchcik.

sobota, 28 lutego 2015

Penne z kurczakiem, szpinakiem, gorgonzolą i czosnkiem.

Nie myślałam, że kiedyś to napiszę, ale.. gotowanie, sprzątanie i dbanie o dom to zajęcia absolutnie relaksujące, bo po całym tygodniu siedzenia na czterech literach i gapienia się w ekran miłą odmianą jest dirty dancing z odkurzaczem i oczywiście mój relaks w kuchni. Na zły humor, na duży stres, na zły dzień lub na doła – zamykam się w kuchni i tworzę… Bywa, że dokładnie tak, jak dziś uda mi się przekonać mamę do szpinaku i gorgonzoli. Na linii frontu moja kuchnia kontra tradycja zdobyłam jeden punkcik. Smacznego!

Potrzebujesz: (na cztery porcje)

- dwie średnie piersi z kurczaka,

- 450 gramów mrożonych liści szpinaku,

- 300 gramów sera gorgonzola,

- 4 ząbki czosnku,

- 3 łyżki oliwy z oliwek,

- zioła: bazylia, oregano, rozmaryn, tymianek, cząber,

- 200 gramów makaronu penne na porcję,

- tarty ser parmezan do serwowania,

Umytego kurczaka pokroić w kostkę, natrzeć ziołami i oliwą, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, odstawić na pół godziny. Umieścić na patelni z rozgrzaną oliwą, podsmażać około 5 minut aż mięso zrobi się białe. Nie należy tego czasu przedłużać, bo można wysuszyć kurczaka.

Następnie dodać szpinak, dokładnie wymieszać. W razie potrzeby posolić lub dodać pieprzu. Na koniec dodować porcjami gorgonzolę, cały czas mieszając. Podsmażać do momentu aż gorgonzola się rozpuści tworząc zawiesisty serowy sos. Jest stosunkowo słona więc niewskazane jest nadmierne solenie sosu przed jej dodaniem.

Makaron ugotować według instrukcji na opakowaniu. Wymieszać z sosem, rozłożyć na porcje, posypać tartym parmezanem i od razu podawać. Smacznego życzy Kuchcik!

Mediolańskie risotto.

Dziś zaproszę Was na kulinarną podróż do Mediolanu. Pamiętajcie, że risotto przygotowuje się ze specjalnego, krótkoziarnistego ryżu. Najlepszym wyborem będzie arborio. Przepis dodaję z dużym opóźnieniem, ale aktualnie przez totalny brak czasu wszystko w moim życiu, co robię hobbystycznie dzieje się z opóźnieniem, ale wiecie co? ;) Idzie wiosna, ładna pogoda, Słońce… koniec z tym! Człowiek szczęśliwy to człowiek pojedzony i zrelaksowany. Wnoszę więc wino do życia!

Potrzebujesz: (na cztery porcje)

- trzy łyżki oliwy z oliwek,

- 25 gramów masła,

- jedna duża cebula,

- 350 gramów ryżu arborio, umytego

- około 15 nitek szafranu (z powodzeniem można zastąpić tańszą i bardzo zdrową kurkumą),

- 150ml białego wina,

- 850ml wywaru warzywnego lub drobiowego podgrzanego,

- 10 suszonych pomidorów,

- 80 gramów szynki parmeńskiej, pokrojonej w paski,

- 100 gramów mrożonego, zielonego groszku,

- 75 gramów sera parmezan, startego (również odrobina do podania),

Oliwę i masło rozgrzać na dużej patelni. Dusić na nich cebulę przez 4-5 minut, aż stanie się miękka. Dodać ryż i szafran. Mieszać około jednej minuty aż cały ryż pokryje się oliwą. Powoli porcjami dolewać wino i wywar. Następną porcję dolewać dopiero, gdy poprzednia zostanie całkowicie wchłonięta przez ryż. Po wykorzystaniu połowy wina i wywaru dodać pomidory.

Po 15 minut cały płyn cały płyn powinien zostać wchłonięty. Jeśli w tym momencie ryż będzie jeszcze twardy, dolać trochę wody i gotować aż ryż zmięknie. Na koniec dodać szynkę, groszek oraz ser i gotować jeszcze 2-3 minuty, aż wszystkie składniki będą gorące. Podawać z pozostałą ilością sera parmezan.

Gotowe danie powinno być wilgotne, ale nie kleiste. Dlatego wszystkie płyny dodawane do risotto powinno się dodawać porcjami. Umożliwia to dokładne stwierdzenie kiedy ryż jest już gotowy. Zaleca się żeby takiej potrawy jak risotto nie spuszczać z oczu podczas gotowania ;) Życzę smacznego!

niedziela, 18 stycznia 2015

Łosoś w galarecie w wersji pikantnej. Spóźnione, ale szczere: SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

Obudziliście się kiedyś z głową kota nad twarzą? Gospodarze (których z całego serca pozdrawiam) mojego tegorocznego Sylwestra mają tak milusińskiego czworonoga, że wpadł mnie powitać w Nowy Rok. W końcu było dokładnie tak, jak wymarzyłam i wyśniłam wręcz. Wybrałam się aż 35km za Warszawę, do znajomych, którzy mają domek praktycznie w lesie, a do tego kominek i fajnie skrzypiącą podłogę. Pomimo, że Internet stanowi dla mnie główną drogę kontaktu z Wami, Drodzy Czytelnicy, to wybaczcie, ale życie na „Bezneciu” to rewelacyjna sprawa! Długo nic nie publikowałam, bo niestety mój dostawca Internetu leci sobie ze mną ostatnio mocno w kulki i raz go mam, a raz nie mam i jak próbuję dodać wpis, on jak na złość akurat wtedy mnie od Was odcina. Może usłyszał jak zachwalałam, życie w lesie z psem i kotem? ;)

Łososia w galarecie już Wam na blogu pokazywałam, ale nie byłabym sobą, gdybym od czasu do czasu czegoś w przepisie nie zmodyfikowała. Mała, kosmetyczna zmiana spowodowała otrzymanie zdecydowanie bardziej wyrazistego, ostrzejszego smaku. Jesteście ciekawi? Poczytajcie! ;)

Potrzebujesz: (na dwie małe formy keksowe)

- 600/700 gramów świeżego fileta z łososia,

- pęczek włoszczyzny (pietruszka, dwie marchewki, seler),

- dwa listki laurowe,

- cztery ziarna ziela angielskiego,

- brokuł, około 1/2 główki,

- blanszowane płatki migdałów,

- jedną średnią cebulę,

- pół główki kapusty pekińskiej,

- 2 litry wody,

- żelatyna (według wskazówek na opakowaniu),

- sól, cukier, pieprz,

- ocet jabłkowy,

- trzy łyżki oliwy do smażenia,

- natka pietruszki,

- sok z cytryny,

Różnica w stosunku do poprzedniego przepisu polega na tym, że należy zacząć od zeszklenia cebuli na oliwie. Następnie dodajemy posiekaną w plastry włoszczyznę i smażymy do miękkości. Kapustę pekińską drobno siekamy i dodajemy dopiero jak włoszczyzna będzie miękka.

Całość zalewamy wodą (opcjonalnie bulionem) i gotujemy wywar tak, aby nie wrzał. Warto troszkę mocniej przyprawić, bo po zamrożeniu galaretki smak i aromat nieco się osłabi.

Fileta z łososia dokładnie umyć, skropić sokiem z cytryny, można opcjonalnie przyprawić przeciśniętym przez praskę czosnkiem (będzie ostre, wersja dla hardcorów, do których i ja się zaliczam ;) )

Filet z łososia dokładnie myjemy, skrapiamy sokiem z cytryny, można opcjonalnie przyprawić przeciśniętym przez praskę czosnkiem (będzie ostre, wersja dla hardcorów, do których i ja się zaliczam ;) ). Do przypraw obowiązkowych zalicza się sól, pieprz i natka pietruszki. Tak przygotowaną rybę kładziemy na tackę, owijamy folią i wstawiamy na godzinę do lodówki.

Brokuł nie wymaga gotowania, a trzymany zbyt długo w gorącej wodzie po prostu się rozpadnie. Zatem wystarczy zalać go wodą, posolić, odcedzić i podzielić na różyczki.

Do gotującego się wywaru wkładamy łososia i gotujemy około trzy minuty, następnie odławiamy na głęboki talerz. Przed zatopieniem w wywarze nie trzeba filetować ryby, bo skóra odchodzi praktycznie sama po krótkiej termicznej obróbce. Po ostudzeniu wystarczy zdjąć skórę i pokroić łososia na większe kawałki.

Wywar odcedzamy przez gazę lub sitko z małymi oczkami (ale tak, żeby warzywa zostały na sitku, a wywar w garnku, bo będzie potrzebny do wykonania galarety). Przyprawiamy i dodajemy łyżkę stołową octu.

Płatki migdałów blanszujemy na oliwie do momentu aż zaczną się rumienić, a następnie układamy składniki w formach keksowych. Najpierw łososia, migdały, włoszczyznę i brokuły. Na koniec zalewamy składniki wywarem z żelatyną (dodaną według instrukcji na opakowaniu). Po ostudzeniu wstawiamy do lodówki na minimum trzy godziny. Gotowe!

piątek, 26 grudnia 2014

Sernik „duża blacha” z brzoskwiniami, kruszonką i bezą na kruchym spodzie.

Powiem Wam, że polubiłam nocne wypieki. Ten sernik „wyszedł” z piekarnika o 23:00. Według wielu obiegowych opinii jest najlepszym wyborem, gdy piecze się to ciasto pierwszy raz w życiu. Zatem do dzieła!

Potrzebujesz: (na dużą blachę)

Ciasto:

- 600 gramów mąki (ja używam zamojskiej pomieszanej z tortową),

- cztery łyżki stołowe cukru,

- 250 gramów schłodzonego masła,

- dwie łyżeczki proszku do pieczenia,

- siedem żółtek (białka zachować do bezy),

Masa serowa:

- kilogram twarogu śmietankowego (w żadnym razie nie ten dedykowany do sernika),

- 300 gramów sera białego półtłustego,

- 150 gramów miękkiego masła,

- opakowanie budyniu śmietankowego,

- szklanka cukru,

- dwa jajka,

Beza:

- siedem białek,

- szklanka cukru,

Jako dodatek:

- dwie puszki brzoskwiń w syropie (mogą być także ananasy itp.)

- cukier puder do dekoracji,

Mąkę przesiać do miski, dodać cukier, proszek do pieczenia, szczyptę soli (podobno ciasto z solą jest po prostu lepsze ;) ) i pokrojone na drobne kawałki masło (kostkę masła pokroiłam na 16 kostek prostopadłościennych). Miksować na najmniejszych obrotach miksera lub rozcierać ręką (wiem, że najfajniej byłoby się w ogóle nie pobrudzić w kuchni, ale moim zdaniem lepiej użyć dłoni). Ciasto powinno się łączyć w okruszki i wtedy należy dodać żółtka, a następnie miksować do momentu aż składniki zaczną się łączyć. Za pomocą dłoni połączyć w kulę, a następnie podzielić na dwie części w proporcji około 1/3 i 2/3, a następnie włożyć do lodówki na około pół godziny.

Dużą blachę wysmarować margaryną lub masłem, posypać bułką tartą oraz mąką (opcjonalnie wyłożyć papierem do pieczenia, przy czym ja nigdy tego nie robię i nie zeskrobuję ciasta ;) ). Większą część ciasta rozwałkować i przełożyć (nawet w kawałkach) do formy. Ciasto można pokroić i przełożyć w kawałkach, a następnie podziurkować dokładnie widelcem (żeby w piekarniku nie zaczęło się podnosić).

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (górna i dolna grzałka bez termoobiegu). Twaróg śmietankowy przełożyć do miski, a zwykły rozgnieść dokładnie widelcem na drobne kawałeczki. Obydwa wymieszać, a następnie dodać ciepłe masło, budyń i cukier. Miksować do połączenia składników. Na koniec dodać jajka, całość dokładnie wymieszać miksując przez około minutę (lub do połączenia się wszystkich składników w jednolitą masę).

Masę serową rozłożyć równomiernie na cieście, następnie poukładać pocięte w kostkę kawałki brzoskwini (najlepiej dokładnie odcedzone od zalewy). Białka zmiksować na pianę, stopniowo dodając cukru. Miksować przez około siedem minut do uzyskania błyszczącej piany, która będzie na tyle gęsta, że po odwróceniu naczynia do góry nogami pozostaje w nim nienaruszona. Pianę rozłożyć na masie serowej i brzoskwiniach. Na koniec pozostałą część ciasta zatrzeć na tarce i posypać nią wierzch ciasta (utworzy ona po upieczeniu kruszonkę na wierzchu ciasta).

Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 50-60 minut. Wyjąć, gdy wierzch ciasta będzie spieczony na złoto. Posypać cukrem pudrem po wystygnięciu. Idealnie smakuje z kawą z likierem i cynamonem.

Świąteczne słodkości!

środa, 24 grudnia 2014

Bożonarodzeniowy piernik.

Tegoroczny piernik jest dla mnie i mojej rodziny ciastem szczególnym. Upiekłam go w prezencie dla rodziców na ich trzydziestą rocznicę ślubu. To takie moje symboliczne podziękowania dla nich za to wszystko, co im zawdzięczam. Proporcje ciasta dobrane są do upieczenia w tortownicy. Może za rok spróbujecie upiec właśnie ten piernik?

Potrzebujesz: (na jedną tortownicę)

- 300 gramów mąki,

- 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej,

- 3 łyżki kakao,

- 2 łyżki cynamonu,

- 3 łyżki mieszanki zmielonych goździków, gałki muszkatołowej, imbiru i kardamonu,

- 3 średnie jajka,

- 150 gramów cukru,

- pół szklanki miodu, np. lipowego,

- 200 gramów masła,

- 100ml śmietany 18%,

- 6 łyżek powideł śliwkowych,

Polewa:

- 100 gramów czekolady deserowej,

- 100ml słodkiej śmietany 30%,

Dekoracja:

- połówki orzechów włoskich,

- płatki migdałów,

Piekarnik nagrzać do temperatury 180 stopni Celsjusza. Tortownicę wysmarować masłem i oprószyć mąką lub wyłożyć papierem do pieczenia. Mąkę przesiać z sodą oczyszczoną, kakao i przyprawami korzennymi. Masło przełożyć do rondelka i rozpuścić na małym ogniu. Następnie dodać miód i dokładnie wymieszać. Pozostawić do ostudzenia.

Jajka ubić z cukrem na puch (przy włączeniu dużych obrotów miksera na własne oczy można zobaczyć jak objętość jajek wzrasta i robią się stopniowo bardzo puszyste).

Następnie dodać ostudzone do temperatury pokojowej masło z miodem oraz powidła śliwkowe. Zasadniczo im więcej powideł, tym lepiej. Potem wystarczy dodać śmietanę i wszystkie składniki sypkie. Całość dokładnie wymieszać. Masę przełożyć do wcześniej przygotowanej formy, wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika na 40 do 50 minut.

Polewę proponuję wykonać tak: do średniej wielkości garnka nalać wody i postawić na gazie. Gdy woda zacznie wrzeć ustawić na garnku metalową miskę i wrzucić do niej połamaną czekoladę. Dodać śmietankę i mieszać do połączenia składników. Dosyć gęstą polewą smarować wierzch piernika, a dopóki czekolada nie zastygnie udekorować orzechami i migdałami.

Kochani Czytelnicy, z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam miłości, ale nie tylko na czas świąt. Niech Znak Pokoju, dobro, szacunek i zdrowie zagoszczą u Was na cały rok, a nawet i życie. Życzę Wam wspaniałej rodzinnej atmosfery i wielu niezapomnianych, przepełnionych ciepłem chwil.

Wasz Kuchcik Nadworny :*

Piernik świąteczny, piernik staropolski na świętaWigilijny Piernik 2014Wigilia 2014Świąteczne słodkości!

niedziela, 21 grudnia 2014

Dorsz po włosku na polską Wigilię – dlaczego nie? Filet z dorsza pod kruszonką z orzechów włoskich.

Dlaczego chciałabym Wam polecić dorsza po włosku na polską Wigilię? Jest to przede wszystkim przepis dedykowany tym, którzy do wielbicieli karpia nie należą (ja przyznaję, że zasilam to zacne grono). Jeżeli przeszkadza Wam smak karpia lub podobnie jak ja, nie akceptujecie uderzeniowej dawki ości w rybie, przygotujcie w tym roku dorsza. Wraz z łososiem są uważane za ryby z najmniejszą liczbą ości, idealne np. dla małych dzieci (mama może spokojnie świętować zamiast martwić się wraz z każdym kęsem, że będzie szukać ości w migdałku malucha ;) ). Dlaczego akurat wersja po włosku? Ponieważ zawiera kruszonkę z orzechów, według wierzeń naszych dziadów spożywane na kolacji wigilijnej mają nam zapewnić szczęście na cały rok.

Potrzebujesz (na cztery porcje):

- 25 gramów masła,

- 50 gramów pełnoziarnistej bułki tartej,

- 25 gramów orzechów włoskich (rozdrobnionych),

- starta skórka i sok z dwóch cytryn,

- dwie łyżki rozmarynu, porwanego,

- dwie łyżki natki pietruszki, świeżo posiekanej,

-cztery filety z dorsza, każdy ok. 150 gramów,

- ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę,

- jeden mały strączek czerwonej chilli, pokrojonej w kostkę,

- trzy łyżki oleju z orzechów włoskich lub oliwy do smażenia,

- sól, pieprz, bazylia, pietruszka do smaku,

Propozycja podania – risotto z czerwonym pesto:

- ryż do risotto (50 gramów na porcję),

- około 700ml bulionu warzywnego,

- trzy łyżki oliwy do smażenia,

- czerwone pesto, przepis TUTAJ,

Masło rozpuścić na patelni, po czym zdjąć ją z kuchenki. Zmieszać z masłem bułkę tartą, orzechy, sok i skórkę z cytryny oraz połowę rozmarynu i pietruszki. Orzechy można rozdrobnić blenderem, wałkiem lub mikserem. Posiadacze ostrego noża mogą także pokroić orzechy, ale jest to w porównaniu do innych metod dosyć czasochłonne.

Filety z dorsza umieścić w blaszce do pieczenia lub w naczyniu żaroodpornym, najlepiej posmarowanym po wierzchu oliwą, żeby ryba nie przywarła do jego powierzchni. Oprószyć solą i pieprzem, skropić sokiem z cytryny, natrzeć czosnkiem, następnie polać mieszanką orzechów i pozostałych składników. Zapiekać przez około 25-30 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Chrust najlepiej dokładnie wymieszać, a dopiero potem polać nim rybę. Powinien się on składać z bułki tartej, rozdrobnionych orzechów włoskich, czosnku, skórki z cytryny, soku z cytryny, soli, pieprzu, natki pietruszki, rozmarynu, chilli, a także można dodać bazylii lub ulubionych przypraw. Całość wymieszać z olejem, żeby uzyskało konsystencję dressingu. Polać rybę.

Gotową rybę wyłożyć na talerze i od razu podawać, np. z risotto, które jest bardzo proste do wykonania. Na patelni z rozgrzanym olejem umieścić ryż, podsmażać około 2-3 minuty i stopniowo zalewać podgrzanym bulionem. W momencie, gdy ryż ‘wypije’ porcję, dolać kolejną. Gotować według wskazówek na opakowaniu, odcedzić z nadmiaru bulionu, wymieszać z wcześniej przygotowanym pesto i od razu podawać. Smacznego!

Świąteczna rybkaWigilia 2014

niedziela, 30 listopada 2014

Klopsy nadziewane serem żółtym zapiekane w sosie pomidorowym z domowym makaronem tagliatelle.

Nareszcie chwilka spokoju przy laptopie z herbatką, książką, newsami itp. Powiem Wam, że chodzenie nieszczęść parami skutecznie służy ich rozmnażaniu. W tym miesiącu byłam już hydraulikiem, sprzątaczką, ale oczywiście najchętniej występowałam w roli kucharki. Miałam w domu małą powódź i powiem Wam, że najskuteczniej budzi z rana wkroczenie do łazienki z centymetrem wody na podłodze. Całe szczęście, że nie zalałam sąsiada. Z junkersem wygrałam i upichciłam jeszcze klopsy. Niezłe wyszły więc nie omieszkam ich Wam pokazać :)

Potrzebujesz (na cztery porcje)

- garść świeżego makaronu na porcję, przepis znajdziesz TUTAJ,

- 500 gramów mięsa mielonego wołowego i wieprzowego,

- 100 gramów sera żółtego w kawałku,

- dwie łyżki bułki tartej,

- trzy ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę,

- łyżka startej kurkumy (nadaje mięsu mielonemu ładny, złotawy kolor),

- cztery łyżki oleju rzepakowego lub oliwy do smażenia,

- jedno jajko,

- przyprawy do mięsa: bazylia, sól, pieprz, słodka papryka, kolendra, majeranek, tymianek, chili, rozmaryn, ziele angielskie,

***

Sos pomidorowy:

- dwa świeże pomidory bez skórki pokrojone w kostkę (lub 500 gramów pomidorów z puszki, pokrojonych),

- jedna, średniej wielkości cebula,

- łyżka oleju do smażenia,

- przyprawy do sosu: bazylia, sól, pieprz, kminek, cukier,

Mięso mielone dokładnie wymieszać z bułką tartą, kurkumą, przyprawami, rozgniecionym czosnkiem, jajkiem oraz łyżką oleju. Następnie odstawić do lodówki na około pół godziny w zamkniętym naczyniu. Po wyjęciu formować klopsy (dzięki lekko wilgotnym dłoniom mięso nie będzie do nich przywierać, a kulki będą się łatwiej lepić). Najpierw należy utworzyć płaski placek z mięsa wielkości środka dłoni, a następnie ułożyć kawałek sera wielkości kostki do gry i dłońmi uformować kulkę. Warto przygotować sobie wcześniej pokrojone kawałeczki sera ;)

Kulki ułożyć w naczyniu żaroodpornym lub na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Umieścić w piekarniku nagrzanym do 200 stopni i piec 15 minut. W tym czasie posiekać cebulę i zeszklić na patelni, dodać pomidory i przyprawy, smażyć około dwóch minut. Aby sos pomidorowy nie był kwaśny można dodać pół łyżeczki cukru. Świeży makaron gotować około dwóch minut, następnie zdjąć z ognia i odcedzić.

Po wyjęciu z piekarnika ułożyć na klopsach makaron, polać całość sosem i posypać tartym żółtym serem (opcjonalnie można także mozzarellą) i włożyć do piekarnika na około 5/10 minut (piec należy do momentu aż ser zacznie się topić). Po wyjęciu od razu podawać. Życzę smacznego! Wasz pełen optymizmu i wiary w to, że grudzień nie będzie obfitował w pecha – Kuchcik Nadworny :)

Wszystkim Niedowiarkom prezentuję jeszcze nadzianego klopsika:

Saute z winkiem i tradycyjnie kiszonym ogórkiem także jest całkiem smaczny :)

niedziela, 16 listopada 2014

Domowy makaron tagliatelle z łososiem, szpinakiem, czosnkiem i koperkiem w sosie śmietanowym.

Polacy kochają włoską kuchnię, o czym świadczy chociażby fakt, że praktycznie w każdym mieście znajduje się już restauracja serwująca makarony i pizzę. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że wyrastają jak grzyby po deszczu i sama chętnie chodzę do nich raz na jakiś czas w poszukiwaniu inspiracji albo sprawdzić co nowego w garach. Aktualne ‘kulinarne trendy’ to bombardujący mnie z każdej strony i z większości krakowskich szyldów makaron tagliatelle ze szpinakiem i łososiem.

Wybierając się do włoskiej restauracji trzeba się liczyć z tym, że jedna porcja to koszt około 25-30 złotych, a gdy wnętrza są fajnie urządzone można miło spędzić czas w klimacie wprost ze słonecznej Italii… ale szczerze? Osobiście najbardziej lubię jadać w domu. Najchętniej zapraszając innych na przygotowany przeze mnie obiad, a koszt tego dania na osobę to około 7-9zł. Myślę, że warto ;) Polecam szczególnie studentom. Z moją dzisiejszą propozycją możecie sobie urządzić prawdziwą włoską ucztę nie wychodząc z domu :)

Domowe tagliatelle: (składniki na cztery porcje)

- 450 gramów mąki pszennej,

- dwie łyżeczki soli,

- cztery jajka, roztrzepane,

- trzy łyżki oliwy z oliwek,

- mąka do oprószenia stolnicy,

Przesianą przez sito mąkę wsypać do dużej misy i wymieszać z solą. Pięścią zrobić wgłębienie w środku mieszanki. Umieścić w nim jajka oraz dwie łyżki oliwy i połączyć z mąką drewnianą łyżką. Jeżeli ciasto stanie się zbyt twarde, by mieszać je łyżką to… rzucaj łyżkę i ugniataj dłonią. Najlepiej od razu dłonią, bo wtedy nie ubrudzisz łyżki ;)

Gdy jajka i mąka dobrze się połączą, wyjąć ciasto z misy i ugniatać przez pięć minut na oprószonej mąką stolnicy. Jeśli ciasto będzie zbyt wilgotne, dodać jeszcze nieco mąki. Gotowe ciasto owinąć folią spożywczą i umieścić w lodówce na co najmniej 15 minut.

Schłodzone ciasto rozwałkować na cienko, aż uzyska wymaganą grubość. Rozłożyć je później na trzy części i pokroić na wąskie, długie paski o szerokości około 1cm. Makaron wrzucić do garnka z gotującą się wodą (z łyżką oliwy z oliwek i łyżeczką soli). Gotować około 2-3 minuty, a na koniec odcedzić.

***

Sos śmietanowy z łososiem, szpinakiem, czosnkiem i koperkiem (na cztery porcje):

- 300 gramów łososia wędzonego (opcjonalnie kanapkowego),

- dwa pęczki świeżego szpinaku lub 9 porcji mrożonego rozdrobnionego,

- sześć ząbków czosnku przeciśniętego przez praskę,

- pęczek koperku,

- sól, pieprz i bazylia (opcjonalnie),

- trzy łyżki oliwy z oliwek,

- 75ml jogurtu naturalnego,

Jeżeli używamy świeżego szpinaku należy go rozdrobnić blenderem, a następnie umieścić na patelni z rozgrzaną oliwą do smażenia. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i posolić do smaku. Smażyć około trzy minuty.

Łososia oprószyć koperkiem i posiekać, a następnie wymieszać na patelni razem ze szpinakiem. Smażyć kolejne dwie minuty. Aktualnie w sklepach dostępny jest także łosoś kanapkowy w cenie nie przekraczającej 4zł – idealnie nadaje się do dań z makaronu.

Na koniec etapami dodawać jogurt naturalny i podsmażać jeszcze przez minutę. Następnie przełożyć do garnka z makaronem i dokładnie wymieszać całość. Od razu podawać. Smacznego! ;)

niedziela, 26 października 2014

Tradycyjny sos boloński podany z makaronem tagliatelle. Mit spaghetti po bolońsku obalony!

Wiecie, że spaghetti po bolońsku najzwyczajniej w świecie nie istnieje? Podanie tego sosu mieszkańcom regionu Emilia-Romania, którego stolicą jest Bolonia byłoby nieprawdopodobną gafą, wpadką i profanacją porównywalną do serwowania mielonych z kapustą zamiast schabowego. Tradycyjnie sos boloński należy łączyć z makaronem jajecznym, a najlepiej żeby to było tagliatalle, czyli wstążki. Jeżeli nie chcemy się narazić na dziką furię pewnej Włoszki lepiej o tym pamiętać ;) Wszak mieszkańcy Italii słyną z nieprawdopodobnego temperamentu ;)

O sosie bolońskim napisane zostało już bardzo wiele, a wokół przepisu powstało także sporo mitów. Sama mam na swoim koncie profanację w postaci serwowania go z makaronem spaghetti, ale po spróbowaniu połączenia ze wstążkami poczułam różnicę. Przypominałam Wam także, że jest to sos przede wszystkim mięsny, a Włoszka dodaje do niego warzywa, które aktualnie ma pod ręką. Głównie są to pomidory, marchew, seler naciowy lub pietruszka. Potrawę można zaliczyć do ciężkostrawnych, więc warto popijać ją czerwonym winem, wspomagającym trawienie.

Potrzebujesz: (na cztery porcje)

- łyżka oliwy z oliwek,

- jedna cebula, drobno posiekana,

- dwa ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę,

- jedna marchew pokrojona w kostkę lub w talarki,

- jedna łodyga selera naciowego, pokrojona w plastry,

- 50 gramów słoniny pancetta lub surowego boczku, pokrojone w kostkę,

- 350 gramów chudego, siekanego mięsa wołowego lub wołowego z wieprzowym (opcjonalnie mielonego),

- 400 gramów świeżych pomidorów, pokrojonych w kostkę lub pomidorów z puszki,

- Cztery łyżki oregano,

- 125ml czerwonego wina, wytrawnego lub półwytrawnego,

- Sól i pieprz do smaku,

- Koncentrat pomidorowy opcjonalnie do zagęszczenia sosu,

- 200/250 gramów makaronu na porcję,

Oliwę rozgrzać na patelni i dusić na niej cebulę przez około trzy minuty aż stanie się lekko zeszklona. Dodać czosnek, seler i słoninę (boczek). Smażyć przez dwie/trzy minuty wraz z mieszanką cebuli. Dodać siekane lub mielone mięso wołowe i smażyć w wysokiej temperaturze przez kolejne trzy minuty aż mięso zbrązowieje. Dodać pomidory, oregano oraz czerwone wino i zagotować. Następnie zmniejszyć płomień i gotować jeszcze przez 45 minut do godziny.

Dodać koncentrat pomidorowy (opcjonalnie) i doprawić pieprzem oraz solą. Opcjonalnie można także dodać przyprawy, których na co dzień używacie do mięsa mielonego. Ja swój przepis wzbogaciłam mieszanką ostrej papryki, pasternaka, majeranku, chili, kolendry, szałwii, ziela angielskiego, rozmarynu i natki pietruszki.

Makaron tagliatelle (lub inny jajeczny) ugotować al dente, przełożyć na talerze, podawać polany sosem i posypany tartym parmezanem. Smacznego!