Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 maja 2015

Tarta z pieczarkami, kurczakiem curry, oliwkami i szparagami.

Sekretem kruchego spodu tarty jest krótkie zarabianie ciasta, a dobrze wykonany spód to już połowa sukcesu, bo zawsze można wkomponować w niego nasze ulubione składniki i dodatki. Za mną pieczarki „chodziły” już tygodniami do tego stopnia, że wyobrażałam sobie jak je jem… Miałam zachciankę na nocne pieczenie i powstała tarta.

Potrzebujesz (na jedną formę do tarty)

- 250 gramów mąki,

- 150 gramów masła,

- trzy łyżki chłodnej wody,

- 100 gramów pieczarek pokrojonych w plastry,

- 200 gramów kurczaka pokrojonego w kostkę,

- 50 gramów oliwek pokrojonych w plastry,

- ser mozzarella w wiórkach,

- kilka sztuk szparagów,

- curry, kurkuma, sól, pieprz, bazylia,

Mąkę przesiać z solą na stolnicy. Dodać pokrojone w kostkę masło. Zarabiać dłońmi dodając wodę porcjami. Po ulepieniu z ciasta jednolitej kuli wstawić je do lodówki na pół godziny. Formę do tarty posmarować dokładnie masłem i posypać bułką tartą. Po wyjęciu z lodówki ciasto rozwałkować na stolnicy i ostrożnie układać w formie pozostawiając grubsze brzegi. Wstawić na pół godziny do piekarnika z termoobiegiem nastawionym na 180 stopni.

Kurczaka wysmarować oliwą, curry, kurkumą, pieprzem i solą. Podsmażyć około pięć minut wraz z pieczarkami. Następnie układać na spodzie od tarty wraz z oliwkami i szparagami. Całość posypać po wierzchu mozzarellą. Wstawić do piekarnika jeszcze na 20 minut na 150 stopni z termooobiegiem. Nie należy dopuścić do sytuacji, żeby szparagi stały się brązowe lub mięso zbyt przesuszone.

Gotowe! Smacznego!

Szparagowe<3Love

niedziela, 29 marca 2015

Krewetki tygrysie w pesto bazyliowym z suszonymi pomidorami, czarnymi oliwkami i serem camembert podane z grzankami czosnkowymi.

Złośliwi powiedzą: kolejny raz krewetki w pesto, tylko dodatki zmieniła. Grunt to dystans do siebie, a skoro to mój kawałek internetowej podłogi to proponuję Wam moje ulubione krewetki w pesto bazyliowym z nową propozycją podania. Tak to już jest, ale bloger, nie tylko kulinarny, gromadzi wokół siebie ludzi o podobnych preferencjach dotyczących poruszanej przez niego treści.

Ktoś, kto słucha rocka nie zawędruje na stronę o twórczości Britney Spears (z całym szacunkiem do Brit oczywiście ;). Zatem domyślam się, że piszę właśnie do wielbicieli wszelakich wariacji na temat kuchni włoskiej. Jedną z nich, całkiem udaną i spontaniczną były ostatnio krewetki w pesto bazyliowym z dodatkami. Wraz z nadejściem wiosny przestawiam się na lżejszą kuchnię i ze zdziwieniem zauważam, że sałatką można się najeść!

Potrzebujesz: (na dwie duże lub trzy mniejsze porcje)

- trzy łyżki pesto bazyliowego, przepis TUTAJ,

- słoik suszonych pomidorów,

- około dwie garści czarnych oliwek,

- dwie garści Waszej ulubionej mieszanki sałatkowej (liście roszponki, rucoli itp.),

- 150 gramów sera camembert,

- bagietka pokrojona na kromki,

- trzy łyżki oliwy z oliwek,

- trzy ząbki czosnku,

- sól, pieprz, bazylia suszona,

Krewetki dokładnie umyć, natrzeć pesto i podsmażać na oliwie około 5-7 minut (można także upiec na grillu), dodać suszone pomidory i ponownie podsmażać od czasu do czasu mieszając. Na koniec wrzucić całe oliwki i trzymać na ogniu jeszcze przed około minutę. Mieszankę sałatek ułożyć na talerzu, następnie ułożyć na jej wierzchu zawartość patelni, dołożyć pokrojony ser camembert.

Grzanki najlepiej upiec na grillu elektrycznym lub w piekarniku. W tym celu należy pokroić bagietkę w kromki, a następnie natrzeć mieszanką oliwy, bazylii i przeciśniętego przez praskę czosnku (polecam tę mieszankę zamiast masła). Następnie umieścić na grillu lub w piekarniku i piec do momentu aż będą chrupiące.

Jestem fanką prostej i szybkiej kuchni. Mam nadzieję, że i tym razem nie zawiodłam Waszych oczekiwań w kwestii czasu przygotowania i prostoty bardzo smacznego dania. Udanego tygodnia, życzy jak zawsze Kuchcik.

poniedziałek, 29 września 2014

Pieczone filety z dorsza z cebulą, czosnkiem, czarnymi oliwkami, peperoni i pomidorami.

Wyobraźcie sobie, że dwa tygodnie we wrześniu nie jadłam mięsa! Tak! Ja – zdeklarowana mięsaninka nie tknęłam mięsa i żywiłam się wyłącznie wegetariańskimi sosami lub rybami. Muszę Wam powiedzieć, że pokochałam dorsza za fantastycznie delikatną i rozpływającą się w ustach konsystencję oraz praktyczny brak ości (tzn. moje filety zwykle ich nie mają, ale może po prostu to był fart ;)) Dlatego dziś proponuję Wam prosty i smaczny pomysł na tę rybę. Zaczynamy! :)

Potrzebujesz: (na trzy porcje)

- sześć średnich filetów z dorsza (mogą być mrożone),

- trzy papryczki peperoni, drobno posiekane,

- trzy ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę,

- jedna, średnia cebula,

- 50-70 gramów czarnych oliwek,

- puszka krojonych pomidorów,

- pęczek świeżego tymianku,

- sól, pieprz, natka pietruszki, bazylia,

- łyżka soku z cytryny,

- trzy łyżki oliwy,

Filety z dorsza dokładnie umyć, skropić sokiem z cytryny, natrzeć ziołami, solą, pieprzem i czosnkiem. Ostawić na pół godziny. Naczynie żaroodporne posmarować oliwą, aby ryba podczas pieczenia do niego nie przywarła. Na dnie naczynia umieścić posiekaną cebulę, a następnie ułożyć na niej filety z dorsza (można także natrzeć rybę oliwą i cebulą tak, aby były na jej wierzchu).

Papryczki peperoni umyć, usunąć im gniazda nasienne i drobno posiekać. Następnie posypać filety po wierzchu. Liście tymianku oderwać od łodyżek i także równomiernie oprószyć wierzch ryb. Tak przygotowanego dorsza piec w piekarniku w temperaturze około 200 stopni 18-22 minuty z termoobiegiem.

Pomidory z puszki wymieszać z solą i czosnkiem (w razie potrzeby także cukrem, aby nie były zbyt kwaśne), a oliwki pokroić w talarki. Pod koniec pieczenia wyjąć rybę i polać po wierzchu sosem, ponownie włożyć do piekarnika na około 5-8 minut i zapiekać.

Gotowe! Można podawać z ryżem, ale preferowanym dodatkiem będą frytki z piekarnika, które najszybciej zrobicie używając maszynki do krojenia frytek (mam taki relikt PRL w domu i bardzo go sobie chwalę). Po czym gotowe frytki wystarczy ułożyć na blasze do pieczenia wyłożonej papierem (także do pieczenia), skropić oliwą i piec w piekarniku nastawiony na 220 stopni z termoobiegiem około pół godziny. Logistycznie można to zorganizować wkładając najpierw frytki, a po dziesięciu minutach dorsza. SMACZNEGO! Życzy Kuchcik ;)

piątek, 18 lipca 2014

Jestem Makaroniarą! – makaron spaghetti z bakłażanem, oliwkami, kaparami, cebulą i czosnkiem w sosie pomidorowym. Gra sezonowych smaków na konkurs.

Ania z bloga Czosnek w pomidorach, którą bardzo lubię i jestem pełna uznania dla jej dokonań w dziedzinie polskiej blogosfery kulinarnej, organizuje konkurs na najlepsze danie makaronowe (jeżeli chcielibyście wziąć udział to do niedzieli możecie skomponować własny przepis i podesłać zdjęcie potrawy ;). Realnie oceniając swoje możliwości nie sądzę, abym miała szanse na wygraną jednak bardzo lubię makaron w połączeniu z sosami własnej kompozycji, więc nie mogłabym przejść obojętnie wobec tak fantastycznego wyzwania! ;) Ponadto podobnie jak Ania, jestem w pełnym tego słowa znaczeniu MAKARONIARĄ! ;)

Długo zastanawiałam się czy właśnie ten przepis nadaje się na WŁAŚNIE TEN konkurs. Przecież mogłabym pokusić się o coś bardziej wymyślnego, niesamowitego i wyróżniającego się na tle dań z makaronem, a także kuchni włoskiej. Chciałam jednak połączyć wszystkie motywy, które wyrażają mnie i Czosnka. Zatem przepis musiał być na tyle prosty, aby mógł wykonać go każdy (bo takie zwykle staram się proponować, bo bardzo w Was wierzę, że stać Was na naprawdę wiele! ;) Nie mogłam także przejść obojętnie obok wspaniałości, które oferuje nam w lecie natura – musiał się pojawić sezonowy smak, którego dotąd nie używałam (w końcu to konkurs, musiałam użyć czegoś, co byłoby dla mnie jakimś wyzwaniem ;), czyli bakłażan. Tak! Nigdy dotąd nie było w mojej kuchni bakłażana, który według mojej subiektywnej opinii bez odpowiedniego połączenia nie grzeszy jakimś niesamowitym smakiem ;).

Każdemu kuchnia włoska kojarzy się ze spaghetti. Postanowiłam zatem, że daniem, które wyrazi moją fascynację tym krajem będzie coś, co od razu każdemu przyniesie podobne skojarzenia. Patrząc na rozkoszne logo Czosnka nie mogłabym zaproponować potrawy, która nie byłaby nasycona przeciśniętym przez praskę czosnkiem i uderzeniową dawką pomidorów. Nie do końca wiem skąd Ania czerpała inspirację na nazwę swojego bloga, ale mam nadzieję, że odnajdzie skojarzenie z nią właśnie w przyrządzonym przeze mnie daniu. Poniżej przepis ;)

Potrzebujesz (na cztery porcje)

- 250 gramów ulubionego makaronu na porcję,

- bakłażan – jedna sztuka,

- 100 gramów czarnych oliwek,

- 100 gramów kaparów,

- cztery pomidory pokrojone w kostkę lub jedna puszka krojonych pomidorów,

- dwie cebule szalotki,

- trzy ząbki czosnku,

- słoiczek przecieru pomidorowego (opcjonalnie),

- bazylia, kminek mielony, ostra papryka, pieprz, sól, cukier,

- trzy łyżki oliwy do smażenia,

Jak zapewne zauważyliście postawiłam na danie wegetariańskie, ponieważ jest ono kierowane do szerszego grona odbiorców. Pomimo iż jestem zdeklarowanym mięsaninem, cenię sobie potrawy bez mięsa. Należy zacząć od pokrojenia cebuli w talarki i umieszczenia ich na patelni z rozgrzaną oliwą. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i wymieszać z oliwą. Następnie dołożyć głównego bohatera, czyli bakłażana pokrojonego w plastry. Doprawić całość bazylią, solą i pieprzem.

Podsmażać, cały czas mieszając, a gdy bakłażan będzie stawał się miękki dodać oliwki pokrojone w plasterki i kapary. Wymieszać całość i stopniowo dodawać pomidory pokrojone w kostkę (opcjonalnie pomidory z puszki) nie przerywając podsmażania na małym ogniu. Aby sos nie był za kwaśny proponuję dodać łyżkę cukru, rozprowadzając ją po całej powierzchni dania oraz kminek (który mnie osobiście bardzo pomaga uniknąć efektu nieprzyjemnego, kwaskowatego sosu pomidorowego). Można ponownie przyprawić bazylią, a także szczyptą ostrej papryki, pieprzu i soli (jak to kiedyś zostało powiedziane – każdemu według potrzeb).

Sosy pomidorowe wymagają jednak odpowiednio długiej obróbki termicznej na małym ogniu. Osobiście preferuję zagęszczone przecierem. Na szczęście ciocia dostarcza mi taki domowej roboty, więc nikogo nie dokarmiam chemią ;) Po dodaniu przecieru sos otrzymuje konsystencję musu, w którym znajdują się pozostałe składniki i jest to dokładnie TO, co uwielbiam! Dokładnie wymieszać sos, dokonać próby smaku, w razie potrzeby doprawić ostrzej.

Po około 15 minutach sos zdjąć z gazu i podawać z ugotowanym al dente makaronem. Sos można także wymieszać z makaronem penne lub fusilli na patelni, a nawet zapiec z serem w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez około 15 minut. Porcję przed podaniem warto posypać tartym serem parmezan i udekorować liśćmi świeżej bazylii. Podano do stołu! ;)

sobota, 5 lipca 2014

Idziemy na mecz! Grzanki z serem, oliwkami, pomidorami, kaparami i świeżą bazylią. Najlepsza przekąska na Mundial to bruschetta!

Kibicujecie? Oglądacie Mundial? Oczy całego świata kibiców i tych, na co dzień niezainteresowanych piłką skierowane są w stronę Brazylii. Studenci grzecznie skończyli sesję i oddają się plażingowi z butelką ulubionego trunku w ręce (chyba nikt z Was nie myśli, że zdaną sesję świętuje się przy soczku ;)). Jak wiecie, słodycze jadam tylko, gdy mam smaka i preferuję przekąski słone, ostre, a nawet kwaśne. Dlatego też moją ulubioną zagrychą do meczu jest grzanka, którą osobiście polecam wszystkim Czytelnikom o podobnych preferencjach.

Potrzebujesz: (na cztery grzanki)

- cztery kromki chleba,

- dwa ząbki czosnku,

- trzy łyżki oliwy,

- jeden średni pomidor,

- garść czarnych oliwek pokrojonych w plastry,

- garść kaparów,

- pięć plasterków żółtego sera,

- szczypta suszonej i świeżej bazylii,

- sól do smaku (chociaż pomidory lepiej smakują nieposolone ;),

Przyznam się Wam dziś do mojej głęboko skrywanej wady, ale nie mówcie nikomu ;). Jestem leniem! Tak! Jestem kuchennym leniem i wcale się z tym nie kryję. Największą przyjemność sprawia mi zrobienie ‘czegoś z niczego’, a najlepiej, gdy dzieje się to w 20 minut! Was także zachęcam do nie tracenia czasu na jakieś kuchenne rewolucje, bo lato Wam ucieknie. Nawet się nie spostrzeżecie i będzie wrzesień.

Taką całkiem zgrabną grzaneczkę można przygotować właśnie w 20 minut, a resztę zrobi za nas piekarnik. Sama w swoim zapale do prac domowych lub gotowania jestem sinusoidalna, a aktualnie moja sinusoidka nastawiona jest właśnie na szybko, smacznie i ładnie! Zatem do dzieła!

W małym naczyniu wymieszać oliwę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Posmarować kromki podobnie, jak robi się to masłem. Ser pokroić w paseczki i poukładać na kromkach. Następnie ułożyć resztę składników – pokrojone w kosteczkę pomidory, kapary i oliwki. Całość posypać bazylią i solą (jak ktoś lubi). Pozostałymi paseczkami z sera ułożyć dekorację (np. krateczki).

Piekarnik nastawić na 180 stopni z termoobiegiem i zapiekać około 8-10 minut. Po wyjęciu można udekorować świeżymi listkami bazylii lub posiekanym szczypiorkiem. Gotowe! Życzę smacznego! Aby drużyny, którym kibicujecie wygrały, żeby studenty zdały sesję, a sobie… żebym w końcu znalazła motywację do skończenia mojej magisterki! ;)

piątek, 16 maja 2014

Cóż za pogoda… dlatego szybki, łatwy i przy tym smaczny obiad: zapiekanka makaronowa z szynką, pieczarkami i oliwkami z dwoma rodzajami serów.

Jak tam Wasza sytuacja meteo? Nikogo nie zalało? Wszyscy cali i zdrowi? Takie paskudne załamanie pogody nam się przytrafiło! We wtorek jeszcze było całkiem ładnie! Ale mój organizm zaczął już wyczuwać, co się święci, bo jestem jednym z tych… meteopatów? Dlatego z wszystkimi, których łupie w krzyżu na zmianę pogody albo w głowie tańczy stado stepujących słoni, gdy zechce ona już się zmienić, łączę się w bólu i dedykuję ten właśnie prosty, łatwy i krótki przepis do wykonania właśnie, gdy nie macie sił kompletnie na nic ;)

Potrzebujesz: (na trzy porcje)

- 5-6 plastrów szynki, pokrojonych w paski,

- 50-70 gramów czarnych oliwek, drylowanych, pokrojonych w plastry,

- 100-150 gramów pieczarek,

- 5-6 plastrów sera żółtego, np. Gouda,

- 50-70 gramów sera mozzarella, wiórki,

- jedna średnia cebula,

- oliwa do smażenia lub olej rzepakowy,

- ok. 200 gramów makaronu penne na porcję,

- sól, pieprz, gałka muszkatołowa, oregano,

Jest to jedna z potraw, w których składniki dodaje się na oko ;) Należy zacząć od dokładnego wypłukania pieczarek, najlepiej w wodzie z solą, co sprawi, że zabrudzenia łatwiej zejdą z powierzchni grzybów. Pokroić w paski, przyprawić gałką muszkatołową, wymieszać w misce i pozostawić na chwilę. Następnie zarumienić cebulę na oleju i podsmażać z grzybami na średnim ogniu, zanim puszczą wodę.

Pokroić szynkę i oliwki w plastry, wymieszać z podsmażonymi wcześniej, przestygniętymi pieczarkami. Przyprawić do smaku solą i pieprzem, a następnie dodać ugotowany al dente makaron. Przełożyć pierwszą warstwę do naczyń żaroodpornych, przełożyć plasterkami sera żółtego i położyć kolejną warstwę makaronu z innymi składnikami. Wierzch posypać obficie wiórkami sera mozzarella i suszonym oregano.

Umieścić w piekarniku na około 20 minut w temperaturze 180 stopni. Zapiekać do momentu aż roztopi się ser, a makaron na wierzchu będzie lekko chrupiący. Szybkie, proste i smaczne danie na dzień, gdy człowiek nie ma na nic ochoty. Zapewniam, że po zjedzeniu humor się poprawia ;)

sobota, 22 lutego 2014

Czas na bruschettę! Grzanki z szynką, pieczarkami, szpinakiem, oliwkami i serem mozzarella.

Jeżeli zastanawiacie się co można zrobić z kromki chleba to dzisiejszy post powinien Was zainteresować. Zestaw Waszych ulubionych składników, kromka chleba, odrobina startego sera i dobry humor to przepis na smaczne popołudnie. Moja propozycja nadaje się na przekąskę podczas imprezy, na kolację lub na obiad. Zapraszam Was na grzanki inspirowane włoską przekąską – bruschettą.

Bruschetta to grzanka, której podstawą jest pieczywo posmarowane oliwą i roztartym czosnkiem (najlepiej przeciśniętym przez praskę). Ilu amatorów grzanek, tyle też może być wersji smakowych. Jednak najbardziej znana we Włoszech jest tradycyjna z pomidorami i bazylią. Pierwotnie stanowiła danie spożywane głównie przez rolników, ale taka chyba już specyfika Italii, że najbardziej ujmuje nas w niej to, co proste i zwykłe. Wszak pizza także była daniem ludzi ubogich! ;)

Wieść niesie, że to plantatorzy oliwek wymyślili bruschettę, bo po wyczerpującej pracy na plantacjach, a później w tłoczniach oliwy nie mieli już oni czasu, siły, ani chęci na wymyślanie wykwintnych dań wymagających wielu godzin spędzonych w kuchni. Z własnego, krótkiego jeszcze doświadczenia wiem, że im coś prostsze i nie wymagające wysiłku, tym lepiej mi smakuje ;)

Dlaczego wariacje na temat grzanek prezentuję Wam akurat w lutym? Ponieważ 2 lutego w Spello w Umbrii odbywa się święto bruschetty - Sagra de la bruschetta, na które zapewne fajnie byłoby się wybrać ;) Tymczasem zabieramy się za przygotowanie grzanek! ;)

Potrzebujesz (na cztery porcje):

- cztery kromki wiejskiego chleba (ponieważ są nieco większe od zwykłych),

- garść świeżego szpinaku pokrojonego w paski,

- kilka plasterków szynki pokrojonych w paski,

- około 250 gramów pieczarek,

- około 150 gramów oliwek,

- garść tartego sera mozzarella,

- 3-4 łyżki oliwy z oliwek,

- ząbek czosnku,

- bazylia, sól i szczypta pieprzu cayenne,

Do wykonania grzanek zamiast tradycyjnego masła używamy kilku łyżek oliwy i przeciśniętego przez praskę czosnku. Polecam zamienić margarynę na tę zdrowszą alternatywę ;)

Tak przygotowanym smarowidłem polewamy kromki chleba.

Umyte i pokrojone pieczarki wrzucamy na patelnię wraz z umytym i pokrojonym w paski szpinakiem. Podsmażamy na oliwie. Przyprawiamy solą, bazylią i pieprzem. Ściągamy z ognia, gdy pieczarki będą wystarczająco podsmażone.

Na posmarowanym oliwą i utartym czosnkiem grzankach układamy pokrojoną szynkę, podsmażone wcześniej pieczarki z czosnkiem i oliwki pokrojone w plasterki. Całość posypujemy wiórkami mozzarelli i w wstawiamy na dziesięć minut do piekarnika rozgrzanego na około 180 stopni z termoobiegiem.

Po wyjęciu z pieca grzanki są już gotowe. Życzę smacznego! ;)

Przyznaję, że ciężko jest się oprzeć tej lekko spieczonej, chrupiącej skórce chleba. Polecam Wam wypróbować ten przepis! Udanego sobotniego wieczoru ;)

wtorek, 17 września 2013

Zapiekanka makaronowa z kurczakiem i pieczarkami.

Uwielbiam zapiekankę makaronową. Szczególnie, gdy wykonana jest bazie domowego makaronu. Domowy mazurski makaron firmy Irwega rewelacyjnie sprawdził się w zapiekance. Zapraszam po bardzo szybki i prosty przepis, idealny na tzw. ‘wysprzątanie lodówki’.

Atutem makaronu Irwega jest stosunkowo krótki czas gotowania. Po około pięciu minutach był już gotowy do odcedzenia. Do produkcji wykorzystywane są tradycyjne warmińskie i mazurskie receptury oraz naturalne, polskie składniki. Produkt jest naprawdę godny polecenia, o czym przekonałam się na tegorocznych wakacjach właśnie w rejonie Warmii, Mazur i Mazowsza. Nie skleja się i ma niepowtarzalny smak.

Potrzebujesz:

- 400 gramów makaronu świderki,

- 300 gramów kurczaka w marynacie z curry, kurkumy, soli i pieprzu,

- 250 gramów pieczarek,

- 150 gramów oliwek,

- warzywa: brokuł, marchew, cebula, papryka, fasolka szparagowa,

- pół puszki kukurydzy konserwowej,

- 200 gramów sera żółtego Gouda,

- opakowanie sera Mozzarella typu wiórki,

- przyprawy i zioła: curry, kurkuma, pieprz, sól, bazylia, oregano, majeranek, cząber, chili, szczypta pieprzu cayenne,

- suszone warzywa: czosnek, cebula, papryka słodka i natka pietruszki,

- oliwa z oliwek do smażenia,

Kurczaka nacieramy i obtaczamy w marynacie z oliwy z oliwek, curry, kurkumy, pieprzu i soli, oraz szczypty kolendry, imbiru, chili, cynamonu pozostawiamy w lodówce na noc. Najlepiej odłożyć kawałek, gdy przygotowuje się mięso np. na niedzielny obiad, ponieważ zapiekanka nie wymaga dużej ilości kurczaka.

Na rozgrzaną patelnię z oliwą z oliwek wrzucamy kurczaka, pieczarki, cebulę, (opcjonalnie czosnek oraz oliwki. Podsmażamy od czasu do czasu mieszając. Przyprawiamy do smaku bazylią, oregano, majerankiem oraz suszonymi warzywami. Dodajemy szczyptę pieprzu cayenne, pamiętając, że jest bardzo ostry. Opcjonalnie można przyprawić także cząbrem, chili i kurkumą.

Warzywa obieramy, kroimy, brokuł rozdzielamy na różyczki i gotujemy parę minut w osolonej wodzie, by nie były za twarde, a następnie dodajemy na patelnię do reszty składników. Całość smażymy, od czasu do czasu mieszając. Gdy wszystko już będzie ciepłe, miękkie i dosmażone, zdejmujemy z ognia i odstawiamy do ostygnięcia.

Całość mieszamy z ugotowanym al dente makaronem. Następnie dodajemy utarty na grubej tarce ser żółty oraz wiórki mozzarelli, pozostawiając kilka do udekorowania zapiekanki po wierzchu.

Następnie przekładamy zawartość woka/patelni do naczynia żaroodpornego lub brytfanny i umieszczamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Pieczemy około 15-20 minut.

Gotowe. Porcje przekładamy na talerze. Życzę smacznego.

piątek, 30 sierpnia 2013

Wegetariańskie placuszki z cukinią i szpinakiem.

Stało się! W niedzielę wracam z moich najwspanialszych, zarazem pierwszych i ostatnich studenckich wakacji. Z reguły w czasie letnich miesięcy odrabiałam obowiązkowy staż na budowie, który każdy student budownictwa musi mieć odnotowany w indeksie ;) Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się w tym roku na odpoczynek i swoisty reset mózgu. Wraz z moimi towarzyszami wypoczywałam aktywnie na świeżym powietrzu, spędzałam dużo czasu nad wodą, ale przede wszystkim oddawałam się pasji do gotowania.

Akcję ‘sprzątanie lodówki’ uznaję za rozpoczętą, ponieważ nie lubię marnować i wyrzucać jedzenia, a wakacji zostało mi jeszcze tylko dwa dni. Pisałam Wam już o panierowanych talarkach z cukinii, które wyszły zaskakująco smacznie. Czas podnieść poprzeczkę nieco wyżej i pokazać Wam przepis na placuszki z tartego kabaczka i mojego ukochanego siekanego szpinaku. W talarkach nie istniało ryzyko, że się rozpadną przy smażeniu, natomiast w przypadku placuszków stresowałam się każdą sztuką. Na szczęście się udały i smakowały wszystkim degustującym. Zapraszam Was po przepis.

Potrzebujesz: (na osiem placków)

- jedną cukinię,

- 100-150 gramów siekanego szpinaku,

- jedną marchewkę,

- ząbek czosnku,

- dwa jajka,

- bułkę tartą (opcjonalnie, gdy masa na placki jest za rzadka),

- oliwę z oliwek,

- przyprawy i zioła: bazylia, oregano, majeranek, pieprz i sól do smaku,

Utartą na grubej tarce cukinię umieszczamy w misce, dodajemy siekane lub zmiksowane blenderem liście szpinaku oraz wyciśnięty przez praskę czosnek. Można dodać 2/3 utartej na małej tarce marchwi, a pozostałą część zostawić do udekorowania placków na wierzchu. Całość mieszamy i solidnie solimy, a następnie odstawiamy na pół godziny do lodówki, aby część wody odparowała.

Po wyjęciu z lodówki odciskamy pozostałą wodę, przyprawiamy ulubionymi ziołami, np. bazylią i oregano oraz dla wydobycia smaku także solą, pieprzem, majerankiem i odrobiną ziół prowansalskich. Następnie wbijamy dwa jajka i mieszamy całość aż do uzyskania jednolitej konsystencji. Jeżeli woda, pomimo jej odcedzenia, wciąż się wytrąca, masę można zagęścić bułką tartą i znów dokładnie wymieszać.

Placki najlepiej formować w dłoniach, a potem od razu wrzucać na patelnię z rozgrzaną oliwą z oliwek. Po dokładnym wysmażeniu z jednej strony przewracamy na drugą i podsmażamy na małym ogniu aż do lekkiego zarumienienia się placuszków na wierzchu.

Gdy placki są już gotowe można je udekorować dla kontrastu utartą marchwią, by na talerzu nie było zbyt zielono. Miałam także kilka oliwek więc porozrzucałam je między plackami. Serwujemy z porcją warzyw lub jako samodzielny posiłek. Smacznego.

Makaron ze szpinakiem - pomysł na szybki i prosty obiad.

Szpinak albo się kocha, albo nienawidzi. Ja całkiem niedawno przekonałam się, że dobrze przyprawiony i prawidłowo przyrządzony smakuje fantastycznie i stał się jednym z moich ulubionych składników. Na szczęście moją opinię podzielają towarzysze moich wakacyjnych wojaży – zakupili duży zapas szpinaku, co jest dla mnie autentycznym rajem na ziemi. Prawdę mówiąc najbardziej odpowiada mi w formie… ‘papki’ – posiekanej lub zmielonej, jako farsz do naleśników albo pierogów. Rewelacyjnym i najprostszym pomysłem na makaron jest właśnie szpinakowe pesto – mój dzisiejszy, lekki obiad.

Potrzebujesz: (dla dwóch osób)

- 300 gramów makaronu,

- 150-200 gramów zmielonego szpinaku,

- kilka oliwek do smaku i dekoracji,

- średniej wielkości cebulę,

- ząbek czosnku,

- przyprawy i zioła: bazylia, oregano, pieprz i sól do smaku,

- 3 łyżki stołowe oliwy z oliwek,

Na patelnię z rozgrzaną oliwą z oliwek, wrzucamy posiekane cebulę i czosnek. Smażymy na szklisto, od czasu do czasu mieszając, a następnie dodajemy szpinak. Całość podsmażamy na małym ogniu. Przyprawiamy bazylią i oregano, oraz pieprzem i solą do smaku. Pod koniec smażenia wrzucamy kilka całych oliwek i dodajemy ugotowany al dente makaron (w osolonej wodzie z łyżką stołową oliwy z oliwek). Całość pozostawiamy na ogniu jeszcze około 3-5 minut.

Przed podaniem porcję można posypać tartym parmezanem. Studencki, szybki obiad gotowy – życzę smacznego.

piątek, 16 sierpnia 2013

Makaron: kurczak, cukinia, papryka, czarne oliwki, pomidory i czosnek.

Ostatnio usłyszałam, że wyższym poziomem kulinarnego wtajemniczenia jest, czytając przepis, powiedzieć: ‘ja bym to zrobiła inaczej!’. Muszę Wam oznajmić, że pierwszy raz przytrafiła mi się taka sytuacja i nie do końca wiem czy powinna mnie cieszyć.

Klimatyczna włoska knajpka, wygłodniała oczekuję swojej porcji wyśmienitego sosu z makaronem, a tu klops! Mdłe! Zdaję sobie sprawę z tego, że lubię stosunkowo ostre jedzenie, ale siedząc tam, w każdym kęsie czułam, że potrafię to zrobić lepiej. Wyszło wyśmienicie. Potrawy skosztowało wielu znajomych. Czas podzielić się nią z Wami. Zapraszam do mojej kuchni.

Potrzebujesz: (na cztery porcje)

- 500 gramów makaronu, np. spaghetti,

- średnią pierś z kurczaka,

- średnią cukinię,

- dwie papryki,

- opakowanie pomidorów z puszki,

- 100-150 gramów czarnych oliwek,

- 3 łyżki przecieru pomidorowego,

- cały, średniej wielkości czosnek,

- dwie średnie cebule,

- zioła: bazylia, oregano, tymianek, (prowansalskie opcjonalnie),

- pieprz i sól do smaku,

- oliwę z oliwek,

- szczypta pieprzu cayenne i ostrej papryczki (opcjonalnie, w wersji ostrej),

Na patelnię z rozgrzaną oliwą z oliwek wrzucamy posiekany w kosteczkę czosnek i cebulę. Smażymy do momentu lekkiego zeszklenia. Następnie dorzucamy pokrojoną w kostkę cukinię, nie przerywając smażenia. Dodajemy solidną garść ziół. Cały czas mieszamy.

Gdy cukinia troszkę zmięknie dorzucamy posiekaną w kosteczkę paprykę oraz pokrojone w plasterki oliwki. Całość smażymy na średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając.

Ugotowanego w wywarze z majerankiem, solą i oliwą z oliwek kurczaka, kroimy w kostkę, pamiętając aby kawałki były proporcjonalne do innych składników, co ułatwi właściwe wymieszanie sosu. Następnie mięso dodajemy na patelnię do pozostałych komponentów dania. Ilekroć, przyrządzając sosy do makaronu, od razu obsmażałam kurczaka stawał się twardawy i w ogóle mi nie smakował. Dlatego też preferuję wersję z gotowanym. Gdy wszystkie składniki są już dobrze wysmażone i miękkie, nie przerywając smażenia i cały czas mieszając, dodajemy pomidory z puszki oraz trzy łyżki przecieru. Pozostawiamy na ogniu jeszcze około pięć minut i gotowe. Życzę smacznego.

Sos podawać z makaronem, ugotowanym al dente w osolonej wodzie z łyżką stołową oliwy z oliwek.

sobota, 10 sierpnia 2013

MAKARON: tuńczyk, szpinak, czarne oliwki, serek sałatkowy.

Podczas prowadzenia strony na blox.pl nauczyłam się, że zarządzając blogiem kulinarnym trzeba być fotografem, redaktorem i kucharzem w jednym. Zdradzę Wam teraz tajemnicę moich zdjęć: z reguły robię je smartfonem i nie odczuwam potrzeby tego zmieniać – studenckie gotowanie, więc studencki sprzęt. Z kolei moja przygoda z kuchnią zaczęła się od improwizacji na temat dań z makaronu. Wymyślanie nowych kompozycji sosów i dodatków stało się moim hobby. Mój ulubiony pomysł na makaron jest bardzo prosty i szybki do wykonania. Poniżej przepis.

Potrzebujesz: (na cztery porcje)

- 500 gramów makaronu,

- 300 gramów oliwek,

- 150 gramów mrożonego szpinaku,

- dwa opakowania tuńczyka sałatkowego w zalewie z oleju,

- opakowanie serka sałatkowego,

- jedną młodą cebulkę,

- 3 łyżki oliwy z oliwek,

- bazylię, oregano, gorczyca, imbir, cukier, tymianek, natka pietruszki, rozmaryn, czosnek granulowany, zioła prowansalskie, sól i pieprz do smaku,

Posiekaną młodą cebulkę umieszczamy na patelni z rozgrzaną oliwą z oliwek. Podsmażamy, od czasu do czasu mieszając do momentu aż cebula lekko się zarumieni.

Dodajemy mrożony szpinak, smażymy, cały czas mieszając do momentu rozmrożenia szpinaku i dokładnego wymieszania się z cebulką.

Oliwki kroimy w talarki, dodajemy do pozostałych składników, podsmażamy, mieszając od czasu do czasu, na małym lub średnim ogniu.

Kolejny etap stanowi dodanie tuńczyka i dokładne wymieszanie składników tak, aby szpinak z rozdrobnioną rybą przypominały swoją konsystencją pastę. W tym momencie warto spróbować sosu i ocenić czego w nim brakuje. Najlepiej wzbogacić smak ziołami: bazylią, oregano, tymiankiem, majerankiem lub doskonale każdemu znaną, pieczołowicie skomponowaną mieszanką ziół prowansalskich. Nie wykluczone, że konieczne będzie dodanie pieprzu i soli do smaku.

Makaron gotujemy al dente z dodatkiem oliwy z oliwek w osolonej wodzie, a następnie umieszczamy w naczyniu (najlepiej patelni) wraz z innymi składnikami. Podsmażamy na małym ogniu dokładnie mieszając. CIEKAWOSTKA: Proponuję wybrać znane każdemu świderki, zwane z języka włoskiego także makaronem 'fusilli', popularnego w południowej części Italii, ponieważ rozdrobniony tuńczyk i szpinak wkręcają się w spiralki, tworząc apetyczną całość.

Serek sałatkowy kroimy w drobną kosteczkę i dorzucamy do reszty składników na patelni. Całość mieszamy. Nie zapominamy spróbować (nigdy nie podaję jedzenia bez ostatecznej kontroli jakości) i jeżeli smak nam odpowiada danie można uznać za gotowe do serwowania.

Życzę Wam udanych kulinarnych podróży. Inspirację dla moich własnych zawsze czerpałam z kuchni śródziemnomorskiej. Miłego dnia i smacznego obiadu :)