czwartek, 10 października 2013

Jesienne spaghetti z kurkami, kurczakiem i cukinią.

Dziś w Małopolsce jesień zaskoczyła nas fantastyczną pogodą. Taka, jej piękna, słoneczna, złota strona podoba mi się najbardziej i kojarzy mi się ze smakołykami, których użyłam w dzisiejszym przepisie. Osobno smakują bajecznie, a co dopiero wszystkie razem ;)

Potrzebujesz: (na dwie porcje)

- 200 gramów kurek,

- 200 gramów mięsa z piersi kurczaka pokrojonego w kostkę,

- średnią cukinię pokrojoną w plasterki,

- 300 gramów makaronu spaghetti,

- przyprawy i zioła: oregano, bazylia, sól, pieprz, majeranek, kurkuma, curry, kolendra,

- oliwa z oliwek,

Jeżeli myślicie, że firma Irwega to tylko regionalne, polskie produkty to się mylicie. Dziś miałam przyjemność jeść fantastyczny makaron spaghetti firmy Irwega ze 100% semoliny. Makaron należy ugotować zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Najlepiej, gdy reszta składników będzie już praktycznie gotowa. Według wielu sławnych kucharzy gotowanie makaronu na początku to nie jest właściwa technika.

Sam przepis na danie jest bardzo szybki i prosty. W sam raz na studencki obiad. Przygotowane dzień wcześniej mięso wrzucić na patelnię z rozgrzaną oliwą z oliwek. Najlepszym połączeniem smakowym z kurkami i cukinią, będzie kurczak z curry i kurkumą. Mięso przygotować nacierając je oliwą, solą, pieprzem, curry i kurkumą (opcjonalnie można także chili i imbirem). Gdy mięso będzie już lekko podsmażone dodać kurki i plasterki cukinii. Całość podsmażać na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Ostatnio odkryłam, że cukinia i kurki rewelacyjnie komponują się z oregano. Zasadniczo jest to warunek konieczny i wystarczający, aby to danie smakowało rewelacyjnie, a szczypta bazylii i majeranku nie zaszkodzi.

Zdjąć z ognia, gdy cukinia już będzie miękka i zanim grzyby puszczą wodę. Należy pamiętać o dwóch kwestiach: mięso trzeba umyć przed obtoczeniem w marynacie, a kurki najlepiej wypłukać w wodzie z solą, bo osady z grzybów lepiej wtedy schodzą. O myciu warzyw i owoców mam nadzieję nie muszę Wam przypominać ;) Podawać z makaronem ugotowanym al dente. Ufam, że z racji rozpoczętego niedawno roku akademickiego dzisiejszy post okaże się dla Was pomocny. Udanego weekendu, ja swój spędzam bardzo studencko… ;)

niedziela, 6 października 2013

Hiszpańska Paella, czyli kolejny raz z owocami morza. Odrobina lata w pochmurny, jesienny dzień.

Za oknem już od dawna panuje jesienna aura. Gdy rano wychodzę z domu coraz częściej rozważam uzupełnienie codziennego ubioru w rękawiczki i cieplejszy szalik. Dlatego postanowiłam dziś zabrać Was na jeden dzień do słonecznej Hiszpanii, by jeszcze raz zagościło u nas lato. Gdy rok temu, w pierwszą niedzielę października pisałam pierwszy post, jeszcze na starej wersji bloga nie przypuszczałam, że w ciągu jednego roku tak wiele w życiu człowieka może się zmienić. Pozbyłam się wielu barier i stereotypów dotyczących jedzenia, próbowałam sushi i owoców morza, przestałam przesalać zupy i nie boję się już eksperymentować w kuchni. Nie wiem czy pamiętacie moje pierwsze, nieporadne podejście do hiszpańskiej Paelli, ale dziś postanowiłam przyrządzić ją po raz drugi.

Potrzebujesz: (na cztery porcje)

- około 250 gramów mieszanki owoców morza np. blanszowanych lub mrożonych kalmarów, ośmiorniczek, krewetek koktajlowych i tygrysich oraz małży,

- dodatkowo dla podkreślenia walorów estetycznych: dziesięć obranych krewetek tygrysich, którymi przystrojona będzie porcja (można także udekorować porcję krewetkami w pancerzach lub małżami w muszlach),

- około 200 gramów fileta z mintaja,

- około 150 gramów mięsa z piersi kurczaka lub mięsa z królika, najlepiej ugotowanego,

- około 300 gramów zielonego groszku,

- około 1 kilogram ryżu ugotowanego w wywarze z łyżką stołową oliwy z oliwek, kurkumą i solą,

- jedna papryka, pomidor, kilka pieczarek, cebula,

- 3 łyżki przecieru pomidorowego,

- oliwa z oliwek,

- przyprawy i zioła: sól, cukier, oregano, tymianek, bazylia, kurkuma, pieprz, kolendra, natka pietruszki,

- pół litra bulionu mięsnego lub z owoców morza,

Paella jest potrawą wywodzącą się z hiszpańskiej Walencji. Oparta jest przede wszystkim na ryżu gotowanym z dodatkiem kurkumy i szafranu. Tradycyjnie wykonywana i spożywana na świeżym powietrzu, w ogromnej patelni z dwoma uchwytami. Zasadniczo przy przyrządzaniu tego dania można dużo improwizować. Z racji, że był to kiedyś przysmak hiszpańskiej biedoty teoretycznie można tam wrzucić wszystko, podobnie jak do polskiego bigosu, pod warunkiem, że całość składników ze sobą współgra i smacznie się komponuje.

Najlepiej do przyrządzania Paelii wykorzystać średnioziarnisty ryż, który nie powinien być zbyt mocno rozgotowany. Z reguły swoją żółtą barwę zawdzięcza gotowaniu w bulionie z dodatkiem szafranu, jednak spotkałam się także z przepisami, w których użyto kurkumy, więc sama jej dodałam. Danie wzbogaca się głownie bukietem warzyw: papryką, pomidorami, zielonym groszkiem i fasolą.

Przejdźmy zatem do wykonania:

Umyty filet z mintaja oraz mięso z kurczaka pokroić w kostkę. Obtoczyć w marynacie z kurkumy, bazylii, oregano, tymianku, soli, pieprzu, kolendry, natki pietruszki oraz oliwy. Podobnie postąpić z owocami morza. Obrać krewetki z pancerzyków lub kupić już obrane, najlepiej blanszowane owoce morza. Całość pozostawić w marynacie na noc.

Aby wykonać Paellę w domu trzeba dysponować dużą patelnią. Najlepiej wokiem lub podobnego typu naczyniem. Oliwę rozgrzać, następnie zblanszować cebulkę. Gdy nabierze lekko złotej barwy, wrzucić wcześniej przygotowane mięso kurczaka, filety rybne i owoce morza. Smażyć na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Następnie dodać pokrojone i obrane pomidory, zielony groszek i pokrojoną paprykę. Można dodać bulion mięsny lub rybny, a także wodę. Całość podsmażać na małym ogniu. W Walencji uznaje się, że prawdziwa Paella powinna być przygotowywana na płonącym drewnie, a nie na kuchence gazowej – w ten sposób naczynie otoczone jest płomieniami, a potrawa wchłania aromat palącego się drewna. Łatwiej też wtedy uzyskać socarrada – chrupiącą skorupkę na wierzchu potrawy.

Ryż gotować według wskazówek na opakowaniu z dodatkiem oliwy z oliwek, bulionu (opcjonalnie, można gotować także w wodzie) oraz soli i kurkumy. Jak już wcześniej napomniałam, należy pamiętać, aby za bardzo nie rozgotować ryżu. Danie przygotowuje się dodając podgotowany ryż do podsmażonych składników. Całość podsmażać do momentu, gdy ryż wchłonie płyny. Nie należy zjadać potrawy zaraz po zdjęciu jej z ognia, ponieważ Paella najlepiej smakuje, gdy jest letnia. Ponadto składniki lepiej przechodzą sobą wzajemnie.

Najlepiej spożywać 10-15 minut po zdjęciu z ognia. Zasadniczo w przyrządzaniu Paelli istnieje mnóstwo dowolności, ponieważ można dodać owoce morza i ryby, drób lub mięso z królika. Podobnie sprawa wygląda z dodawaniem bulionu. Można go dodać do smażących się składników, ale nie trzeba. Stosuje się także po prostu… wodę ;) Celem tego zabiegu jest fakt wchłonięcia wilgoci przez ryż. Staje się on wtedy taki smaczny i pulchny. Smak dania można także wzbogacić chili i czosnkiem – siekanym lub przeciśniętym przez praskę. Jeżeli chodzi o owoce morza, ja kupiłam gotowe, obrane i zamrożone, a także zblanszowane krążki kalmara, ponieważ jest to jedyna w moim odczuciu jadalna część kalmara oraz obrane i już gotowe do podania krewetki. Podejrzewam, że wirtuozi kuchni będą kombinować inaczej, ale chyba chodzi o to, aby smakowało temu, kto będzie jadł, prawda? ;) Omułki również zakupiłam mrożone, aktualnie w moim małym miasteczku, nie mam możliwości nigdzie dostać świeżych.

Porcję można udekorować według własnych upodobań. Ja użyłam w tym celu surowej papryki, pokrojonej w paski oraz kilku krewetek tygrysich podsmażonych na małym ogniu. Życzę smacznego i udanego dnia ;)

poniedziałek, 30 września 2013

Jesienna sałatka z grillowanymi kurkami i cukinią oraz z kurczakiem curry.

Moja dzisiejsza propozycja idealnie nadaje się na lekki obiad lub kolację na ciepło. Postanowiłam maksymalnie wykorzystać tegoroczny sezon kurkowy i pokazać Wam jak najwięcej przepisów na dania z tym grzybkiem. Wyobraźcie sobie, że jutro zaczyna się rok akademicki, ale staram się mieć mimo wszystko dobry humor ;) Zapraszam na smaczną i szybką sałatkę.

Potrzebujesz: (na dwie porcje)

- 200 gramów mięsa z piersi kurczaka, pokrojonego w paseczki,

- 100 gramów kurek,

- jedną średnią cukinię,

- mieszankę sałat, pokrojonych w paski,

- kilka liści świeżego szpinaku,

- przyprawy: oregano, kurkuma, curry, sól, pieprz, imbir, słodka papryka, chili, czosnek,

- oliwa z oliwek,

Kurczaka dzień wcześniej natrzeć oliwą, kurkumą, curry oraz szczyptą soli i pieprzu. Dla poprawienia walorów smakowych można dodać także imbir, słodką paprykę, chili i czosnek granulowany lub suszony. Pozostawić na noc w lodówce.

Następnie pokroić mięso w paski, dokładnie obtoczyć w marynacie i smażyć na małym ogniu z dodatkiem oliwy z oliwek do póki nie zrobi się miękkie.

Kurki dokładnie umyć w wodzie z dodatkiem soli, co sprawi, że osady łatwiej się doczyszczą. Następnie ułożyć na płycie elektrycznego grilla lub w piekarniku. Posypać solą i oregano, smażyć około dziesięć minut na rozgrzanej oliwie.

Umytą cukinię pokroić w dość grube plastry. Najlepiej wybrać małą lub średnią sztukę, aby plasterki nie były za duże. Ułożyć na płycie grilla lub w piekarniku, skropić oliwą, posypać solą i oregano. Zapiekać około dziesięć minut.

Całość fantazyjnie układać na talerzu. Pozostawiam Wam dowolność w tej kwestii. Jednak pamiętajcie, aby tak zorganizować sobie czas w kuchni, żeby kurczak, kurki i cukinia były gotowe w tym samym czasie. Bardzo źle spożywa się posiłek, którego składniki mają różną temperaturę, a mają być jedzone razem. Można np. ułożyć kurki i cukinię razem na grillu i zająć się kurczakiem, który powinien dojść na patelni w granicach 10-15 minut.

Podawać, gdy kurczak, cukinia i kurki będą jeszcze ciepłe, np. z grzankami czosnkowymi. Życzę smacznego Dnia Chłopaka!

sobota, 28 września 2013

Minestrone w wersji z pomidorami i fasolą.

Ostatnio wrześniowa aura nie zachęca do spacerów. Prognoza pogody także nie nastraja nas optymistycznie, ale smaczna i zdrowa zupa może być świetnym sposobem na rozgrzanie. Zapytałam Was wczoraj za pośrednictwem Facebook’a jaka jest Wasza ulubiona zupa i przekonałam się, że chyba każdy lubi pomidorową. Ja prawdę mówiąc średnio, ale pomidory w wersji w Minestrone posmakowały mi bardzo. Pierwszy raz doprawiłam zupę adekwatnie. Prezentuję Wam dziś pierwszą zupę, której nie przesoliłam!

Potrzebujesz:

- jedna łyżka oliwy z oliwek,

- 100 gramów słoniny pancetta lub surowego boczku (opcjonalnie),

- dwie średnie posiekane cebule,

- dwa ząbki czosnku,

- jedna marchew, obrana i pokrojona w plasterki,

- jedna pietruszka, obrana i pokrojona w plasterki,

- pół średniego selera, obranego i pokrojonego w plasterki,

- jeden por pokrojony w krążki,

- ćwiartka białej kapusty, pokrojonej w paski,

- łodyga selera naciowego, pokrojonego w plasterki (można także dodać natkę pietruszki),

- 300 gramów pomidorów z puszki, posiekanych,

- 210 gramów białej fasoli z puszki,

- 3 litry wywaru mięsnego lub drobiowego,

- przyprawy i zioła: natka pietruszki, bazylia, oregano, tymianek, majeranek, rozmaryn, sól, pieprz, cukier,

- świeżo starty ser do posypania (opcjonalnie),

W dużym garnku lub patelni rozgrzać oliwę, umieścić w nim (w niej) słoninę, cebulę i czosnek. Ja przygotowałam wersję bez słoniny, bardziej warzywną i wegetariańską, ale niewątpliwie boczek lub słonina wzbogaci smak zupy. Świetnym pomysłem będzie także dodać kilka plasterków szynki parmeńskiej. Całość smażyć około pięć minut, aż cebula zmięknie i nabierze złotobrązowego koloru. Dodać warzywa i dusić dwie minuty, od czasu do czasu mieszając, aż warzywa pokryją się warstwą oliwy.

Są różne szkoły gotowania Minestrone. Podobnie jak i w Polsce, co gospodyni to inny przepis. Zdecydowanie wolę wersję z podsmażaniem warzyw na patelni i późniejszym wrzuceniem do bulionu. W przypadku, gdy nie mamy zamiaru dodawać makaronu, w składzie zupy powinny się znaleźć także ziemniaki.

Powiem Wam szczerze, że już zdążyłam się zaprzyjaźnić z wizerunkiem pyzy z opakowań makaronu Irwega, a moja siostra dopytuje się gdzie można go kupić. Na pewno produkty Irwega są dostępne na lokalnym mazurskim i mazowieckim rynku. Podejrzewam niestety, że w innych regionach kraju żaden sprzedawca ich nie zamawia, więc zamówienie na makaron można oczywiście złożyć na stronie internetowej firmy, jeżeli wyrażacie taką chęć.

Dziś do zupy wybrałam krajankę jajeczną grubości pięciu milimetrów. Do prawdy nie wiem, co jest w tym makaronie, że ma taki piękny żółciutki kolor. Zapewne to za sprawą kurkumy i wykorzystywania w stu procentach naturalnych składników. Myślę, że w dobie tak ciężkich i trudnych czasów, powinniśmy zwracać uwagę, aby jeść polskie produkty i takie postawy chciałabym promować na tym blogu. Makarony Irwega produkowane są według tradycyjnych receptur i z wykorzystaniem lokalnych produktów, dlatego też właśnie ta marka mnie zainteresowała.

Makaron należy wrzucić do wrzącej wody w taki sposób, aby nie przerywać gotowania. Woda musi być osolona z dodatkiem oliwy lub oleju roślinnego, aby makaron się nie sklejał. Czas gotowania na małym ogniu to około 4-5 minut. Po zagotowaniu wymaga przelania zimną wodą. Jest bardzo smaczny, marka wzbudziła moje zaufanie więc z czystym sumieniem polecam Wam jej produkty.

Wracając jednak do zupy… Gdy warzywa na patelni pokryją się już warstwą oliwy, dodać białą fasolę z puszki oraz pomidory, najlepiej bez skórki i w kawałkach. Całość dokładnie połączyć i wymieszać. Teraz, w zależności od obranej drogi albo dodać wywar do garnka, albo zawartość patelni wrzucić do gorącego bulionu i gotować pod przykryciem około 15-20 minut.

W moim przypadku zawartość patelni wylądowała w garnku pełnym bulionu drobiowo-warzywnego. Mam nadzieję, że pamiętacie nasze wspólne rozważania o tym, jak ugotować zdrowy i smaczny rosół, bez dodatków glutaminianu sodu itp.? Jeżeli nie, zapraszam Was do zapoznania się z moimi przepisami na zupy, gdzie takie rady na pewno znajdziecie ;) (ale, żeby nie było, że jestem taka mądra, wszystkie wypytałam i wypatrzyłam u starszych koleżanek, ich mam, cioć i babć… ;)

Nigdy nie należy zaniedbywać przypraw, ale radzę też w doprawianiu nie przesadzać. Dziś zupa wyszła mi taka ‘akuratna’ dlatego sama nie wiem czy to szczęście, czy już nowa umiejętność. Dodałam dwie łyżki stołowe soli, a na każdą łyżkę, przypadła łyżeczka cukru, by zupa nie była za kwaśna. Sypnęłam całkiem sporo bazylii, oregano, natki pietruszki, majeranku i tymianku. Warzywa przyprawiłam dosłownie szczyptą pieprzu cayenne, co dało zupie lekki, przyjemny pieprzny smak. Myślę, że dzisiejszy przepis to mój powód do dumy, ponieważ nauczyłam się przyprawiać i wyczekiwać na efekt… ;) Zupa gotowa, życzę Wam smacznej soboty, obfitującej w miłe sytuacje. Długo zbierałam się w sobie, by opublikować ten przepis, aby był perfekcyjny.

wtorek, 24 września 2013

Sałatka z krewetkami tygrysimi.

Całkiem niedawno przekonałam się do owoców morza i nie spodziewałam się, że tak szybko je polubię i będą się one pojawiać na blogu coraz częściej. Zastanawiam się jak zareagowaliby moi znajomi na przystawkę lub przekąskę z krewetkami w roli głównej, dlatego tym razem szybka sałatka...

Potrzebujesz: (na jedną porcję)

- pięć świeżych lub mrożonych krewetek tygrysich,

- jeden średni pomidor malinowy,

- jedną porcję sera mozzarella w słonej zalewie,

- kilka liści młodego szpinaku,

- mieszanka sałat pokrojonych w paski,

- oliwa z oliwek,

- warzywa suszone: natka pietruszki, cebula, czosnek,

- przyprawy i zioła: biała gorczyca, słodka papryka, kolendra, bazylia, lubczyk, tymianek, nasiona kopru, pierz czarny,

Na patelnię z rozgrzaną oliwą z oliwek wrzucić krewetki. Blanszować około dziesięć minut. Podczas smażenia przyprawić mieszanką wyżej wymienionych ziół i przypraw.

Umyte liście młodego szpinaku zmiksować blenderem, zmieszać z oliwą, szczyptą soli i ziołami, a następnie smażyć parę minut na średnim ogniu. Odstawić na chwilkę do ostygnięcia.

Pomidory i ser pokroić w plasterki, a następnie całość ułożyć fantazyjnie na talerzu z pokrojoną już mieszanką sałat. Sałatkę podawać, gdy krewetki będą jeszcze ciepłe. Jest to szybki i smaczny pomysł na kolację, przekąskę lub przystawkę, jeżeli jako danie główne serwowane są ryby lub owoce morza.

Życzę smacznego.

poniedziałek, 23 września 2013

ZUPA: Krem z kurek.

Sezon na grzyby w pełni więc i u mnie nie mogło zabraknąć bardzo kurkowego przepisu. Długo zastanawiałam się czy wykonać zupę krem czy zwykłą grzybową. Ciekawość zwyciężyła i bohaterem dzisiejszego posta jest krem z kurek. Zapraszam po ciekawy przepis, który ściągnęłam z gazety Smaki życia i przerobiłam wg własnego uznania. Wyszło zaskakująco dobrze ;)

Potrzebujesz: (na cztery porcje)

- jedną cebulę,

- 50 gramów masła,

- 400 gramów świeżych kurek,

- 1.5 litra bulionu drobiowo-warzywnego,

- szklankę jogurtu naturalnego gęstego,

- sól, pieprz, gałka muszkatołowa, rozmaryn,

Drobno posiekaną cebulę zesmażamy na maśle, aż się zarumieni. Następnie dodajemy oczyszczone kurki i smażymy całość ok. 10 minut, aż grzyby nie zaczną puszczać wody. Kilka ładniejszych grzybów odkładamy do przystrojenia porcji.

Usmażone grzyby zalewamy rosołem lub dodajemy do rosołu. Całość gotujemy 15 minut. Następnie wyjmujemy grzyby z wywaru lub odcedzamy za pomocą durszlaka, aby uzyskać w jednym garnku klarowny bulion, a w drugim grzyby.

Grzyby miksujemy, a następnie do otrzymanej pasty dodajemy gęsty jogurt. Całość mieszamy i przyprawiamy, po czym ponownie wrzucamy do zupy i gotujemy.

Gotowe. Życzę smacznego. Jesień pachnie grzybami, aromatycznymi sosami i zupami z dodatkiem kurek, maślaków lub borowików. To jedno ze smacznych lekarstw na jesienną chandrę.

wtorek, 17 września 2013

Zapiekanka makaronowa z kurczakiem i pieczarkami.

Uwielbiam zapiekankę makaronową. Szczególnie, gdy wykonana jest bazie domowego makaronu. Domowy mazurski makaron firmy Irwega rewelacyjnie sprawdził się w zapiekance. Zapraszam po bardzo szybki i prosty przepis, idealny na tzw. ‘wysprzątanie lodówki’.

Atutem makaronu Irwega jest stosunkowo krótki czas gotowania. Po około pięciu minutach był już gotowy do odcedzenia. Do produkcji wykorzystywane są tradycyjne warmińskie i mazurskie receptury oraz naturalne, polskie składniki. Produkt jest naprawdę godny polecenia, o czym przekonałam się na tegorocznych wakacjach właśnie w rejonie Warmii, Mazur i Mazowsza. Nie skleja się i ma niepowtarzalny smak.

Potrzebujesz:

- 400 gramów makaronu świderki,

- 300 gramów kurczaka w marynacie z curry, kurkumy, soli i pieprzu,

- 250 gramów pieczarek,

- 150 gramów oliwek,

- warzywa: brokuł, marchew, cebula, papryka, fasolka szparagowa,

- pół puszki kukurydzy konserwowej,

- 200 gramów sera żółtego Gouda,

- opakowanie sera Mozzarella typu wiórki,

- przyprawy i zioła: curry, kurkuma, pieprz, sól, bazylia, oregano, majeranek, cząber, chili, szczypta pieprzu cayenne,

- suszone warzywa: czosnek, cebula, papryka słodka i natka pietruszki,

- oliwa z oliwek do smażenia,

Kurczaka nacieramy i obtaczamy w marynacie z oliwy z oliwek, curry, kurkumy, pieprzu i soli, oraz szczypty kolendry, imbiru, chili, cynamonu pozostawiamy w lodówce na noc. Najlepiej odłożyć kawałek, gdy przygotowuje się mięso np. na niedzielny obiad, ponieważ zapiekanka nie wymaga dużej ilości kurczaka.

Na rozgrzaną patelnię z oliwą z oliwek wrzucamy kurczaka, pieczarki, cebulę, (opcjonalnie czosnek oraz oliwki. Podsmażamy od czasu do czasu mieszając. Przyprawiamy do smaku bazylią, oregano, majerankiem oraz suszonymi warzywami. Dodajemy szczyptę pieprzu cayenne, pamiętając, że jest bardzo ostry. Opcjonalnie można przyprawić także cząbrem, chili i kurkumą.

Warzywa obieramy, kroimy, brokuł rozdzielamy na różyczki i gotujemy parę minut w osolonej wodzie, by nie były za twarde, a następnie dodajemy na patelnię do reszty składników. Całość smażymy, od czasu do czasu mieszając. Gdy wszystko już będzie ciepłe, miękkie i dosmażone, zdejmujemy z ognia i odstawiamy do ostygnięcia.

Całość mieszamy z ugotowanym al dente makaronem. Następnie dodajemy utarty na grubej tarce ser żółty oraz wiórki mozzarelli, pozostawiając kilka do udekorowania zapiekanki po wierzchu.

Następnie przekładamy zawartość woka/patelni do naczynia żaroodpornego lub brytfanny i umieszczamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Pieczemy około 15-20 minut.

Gotowe. Porcje przekładamy na talerze. Życzę smacznego.